sobota, 7 stycznia 2017

Nowy rozdział: Wila, Metamorfomag i Ja #3

Autor: Tita

Zapraszam!
— Cóż ja widzę…! – zagadnęłam wreszcie swobodnie, po czym dźgnęłam go palcem w błyszczącą odznakę na piersi. – Teddy Lupin prefektem! Czuję się wzruszona. Popraw mnie, jeżeli się mylę: dyrekcja wie o tym, że w wieku siedmiu lat postanowiłeś ćwiczyć Zaklęcia Niewybaczalne na moim pluszowym niuchaczu...?
   Teddy tylko wzruszył ramionami, unosząc brwi w protekcjonalny, czyli iście prefekci sposób.
— Po pierwsze, to był niewinny eksperyment testujący jego odruchy obronne, po drugie użyłem w tym celu zwyczajnego patyka, a po trzecie będę patrolował korytarze w pociągu, więc lepiej się zachowuj – ostrzegł mnie chyba zbytnio wczuwając się w rolę, bo miał przy tym bardzo poważną minę, a mnie uśmiech powoli spełznął z twarzy.
Pierwszy raz nie będę jechać do Hogwartu z Tedem Lupinem!
  A przecież za każdym razem mi towarzyszył.
— A więc mnie opuszczasz…? – zapytałam, mrużąc oczy, choć w rzeczywistości naprawdę było mi przykro z tego powodu.
— Niestety, ale wzywa mnie misja wycierania smarków pierwszakom...! – Teddy uśmiechnął się lekko z westchnieniem. – A poza tym, chyba jesteś już dostatecznie duża, żeby poradzić sobie sama podczas rozstania z mamusią… Chyba, że znowu zamierzasz płakać, wtedy jestem na twoje rozkazy.
  Na to już nic nie odrzekłam, tylko poczęstowałam go stalowym uśmiechem. To prawda, w pierwszej klasie omal się nie popłakałam (...). Cóż mogę jeszcze dodać na ten temat? Przynajmniej dzięki temu, że wtedy się tak rozkleiłam, przez całą podróż Teddy zabawiał mnie, zmieniając wciąż kształt swojego nosa, co okazało się na tyle skuteczne, że do dzisiaj wspomnienie jego twarzy z dziobem kaczki od razu poprawiało mi nastrój.
Tamten Teddy Lupin jednak zniknął już dawno. Spoglądał na mnie teraz poważnymi oczami wysoki chłopak, prefekt i do tego jeden z najlepszych uczniów w szkole. Zbyt był już dorosły na zmienianie swojego nosa w świński ryjek.
   Co oczywiście nie znaczy, że nie będę mu tego wypominać do końca jego prefekcich dni...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz