sobota, 28 stycznia 2017

Nowy rozdział: Wschód słońca #6

Opowiadanie: Wschód słońca
Autor: Charlotte Petrova
W pustej klasie unosi zapach ziół i palonego drewna. Hermiona wchodząc do pomieszczenia jak zwykle przystaje i wzdycha ten łagodny zapach. Delikatna woń koi jej zmysły. Obserwując z boku tę sytuację, widzę młodą dziewczynę z roztrzepanymi włosami i przymkniętymi oczami, wczuwającą się w ciszę, a także chłopaka, który przygląda się jej z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Ja wiem, jakie myśli próbują zająć jego umysł, ale jeszcze nie pora na nie… W końcu nadejdzie odpowiedni czas. 

sobota, 14 stycznia 2017

Nowy rozdział: Wila, Metamorfomag i Ja #5

Autor: Tita
(...)uniosła brwi, po czym jak gdyby nigdy nic chwyciła mnie za krawat. Chyba chciała mi urwać głowę, bo chyba raczej nie przyciągnąć do siebie!...
— Pod koniec tamtego roku nie byłeś takim grzecznym chłopcem... – wyszemrała głosem ociekającym lepką, klejącą się słodyczą, spoglądając mi przy tym bezczelnie prosto w oczy.
Znieruchomiałem, kamienując ją wzrokiem.
Czy ja się przypadkiem nie przesłyszałem, czy ona naprawdę to powiedziała?!
Po pierwsze, odsuń się ode mnie Ginger na gacie Merlina, a po drugie przestań gadać o tym co mogło się stać, ale się nie stało!
To ona po uczcie pożegnalnej zaczęła mnie molestować żebym przyznał się skąd mam tę świeżą ranę, którą nie wiem jakim cudem wyniuchała tym swoim ślizgońskim nosem! A omal jej nie pocałowałem tylko po to – podkreślam TYLKO ale i wyłącznie po to – żeby w końcu się zamknęła!
Coś mi się widzi, że w tym roku drogo zapłacę za tamtą chwilę słabości. Chwyciłem ją mocno za rękę, po czym odczepiłem jej palce od mojego krawata, jeden po drugim.
— Wracaj do przedziału, Bulstrode – powiedziałem chłodno, ale ona tylko zaśmiała się w głos. Nie był to jednak perlisty śmiech, zarezerwowany dla reszty szkoły, tylko ten prawdziwy, ostry i szorstki, jak ocierające się o siebie kamyki.
— Bo co, wlepisz mi szlaban? – parsknęła. – Odejmiesz mi pięć punktów?
— Mogę ci odjąć kończyny, jeżeli jeszcze raz tkniesz mój krawat.
Gigi obrzuciła mnie pogardliwym spojrzeniem, po czym odwróciła się na pięcie, zamiatając swoimi złotymi lokami w powietrzu i zniknęła w przedziale zajętym przez jej ślizgoński harem. Mimowolnie wzruszyłem ramionami, po czym ruszyłem dalej korytarzem. Ta scena nie była zbyt przyjemna, ale znając to jak ja i Bulstrode się zazwyczaj żarliśmy, mogło być gorzej...
Tak. Mogło być o wiele gorzej.

niedziela, 8 stycznia 2017

Szablon #3

Hej, cześć i czołem! 
Przychodzę dzisiaj z pierwszym szablonem, który stworzyłam dla szerszego grona. :) Można powiedzieć, iż jest to szablon "pokazowy". Powiem szczerze, że trochę się stresuję, dodając ten post, ale myślę, że jak na pierwszy raz jest ok. Nie przedłużam już, tylko zapraszam do oglądania szablonu. :) 


Szablon w odcieniach różu. Jak naprawdę nie lubię tego koloru, tak tutaj mi pasował. Uważam, że można go wykorzystać, jeśli ktoś pisze o nowym pokoleniu bądź wykreowanej przez siebie postaci.


JEŚLI POBIERASZ SZABLON, NAPISZ O TYM I TO, NA JAKIM BLOGU BĘDZIESZ GO UŻYWAŁ

To chyba tyle. Mam cichą nadzieję, że szablon się chociaż trochę podoba. ;)

I tutaj info: teraz również ja będę przyjmować zamówienia, więc jeśli ktoś byłby zainteresowany, to zapraszam do zamawiania. :)
Na dzisiaj to tyle.
W razie jakichś pytań można pisać komentarze - chętnie odpowiem. :)
Pozdrawiam!
zakręcona01

sobota, 7 stycznia 2017

Nowy rozdział: Ślizgońskie sprawki #4

Opowiadanie: Ślizgońskie sprawki
Autor: tigraria sk
Severus wiedział, że umiera. Nie chciał ginąć. Nie w tamtej chwili. Nie, kiedy miał do zrobienia jeszcze tyle rzeczy. Tyle niewypełnionych zadań i porzuconych misji. Właśnie tamtą chwilę wybrał sobie ten przeklęty zbawca czarodziejskiego świata, by go odnaleźć. Profesor nie był pewien, co się wtedy wydarzyło. Pamiętał jedynie przerażoną twarz Pottera, chwilę przed tym, nim ogarnęła go ciemność. Przytomność odzyskał kilka minut później. Ten przeklęty, głupi Potter siedział obok niego, opierając się o ścianę. Jego oddech rozbrzmiewał głośnym echem w tym bezkresie ciszy. Twarz chłopaka była blada. Ręce spoczywające na kolanach drżały mu ze zmęczenia. Snape nie lubił nastolatka, ale nie był na tyle głupi, by nie zrozumieć, że właśnie uratował mu on życie. Bez względu na to jak absurdalnie by to nie brzmiało.
- Jak to zrobiłeś? – zapytał chropowatym głosem.
- Nie wiem – odparł chłopak lekceważąco. – I właściwie mnie to nie interesuje. Jeśli jest Pan żywy, to może chronić zamek razem z innymi.
- Skąd masz pewność, że nie przyłączę się do Czarnego Pana?
- Wystarczy mi to, co powiedział Pan tuż przed omdleniem. Mam pewność. – odparł chłopak zdecydowanym tonem, po czym wstał i się odwrócił, a po chwili był już na tyle daleko, że nie dobiegły go cicho wypowiedziane przez Severusa słowa:
-Dziękuję...

Nowy rozdział: Wila, Metamorfomag i Ja #3

Autor: Tita

Zapraszam!
— Cóż ja widzę…! – zagadnęłam wreszcie swobodnie, po czym dźgnęłam go palcem w błyszczącą odznakę na piersi. – Teddy Lupin prefektem! Czuję się wzruszona. Popraw mnie, jeżeli się mylę: dyrekcja wie o tym, że w wieku siedmiu lat postanowiłeś ćwiczyć Zaklęcia Niewybaczalne na moim pluszowym niuchaczu...?
   Teddy tylko wzruszył ramionami, unosząc brwi w protekcjonalny, czyli iście prefekci sposób.
— Po pierwsze, to był niewinny eksperyment testujący jego odruchy obronne, po drugie użyłem w tym celu zwyczajnego patyka, a po trzecie będę patrolował korytarze w pociągu, więc lepiej się zachowuj – ostrzegł mnie chyba zbytnio wczuwając się w rolę, bo miał przy tym bardzo poważną minę, a mnie uśmiech powoli spełznął z twarzy.
Pierwszy raz nie będę jechać do Hogwartu z Tedem Lupinem!
  A przecież za każdym razem mi towarzyszył.
— A więc mnie opuszczasz…? – zapytałam, mrużąc oczy, choć w rzeczywistości naprawdę było mi przykro z tego powodu.
— Niestety, ale wzywa mnie misja wycierania smarków pierwszakom...! – Teddy uśmiechnął się lekko z westchnieniem. – A poza tym, chyba jesteś już dostatecznie duża, żeby poradzić sobie sama podczas rozstania z mamusią… Chyba, że znowu zamierzasz płakać, wtedy jestem na twoje rozkazy.
  Na to już nic nie odrzekłam, tylko poczęstowałam go stalowym uśmiechem. To prawda, w pierwszej klasie omal się nie popłakałam (...). Cóż mogę jeszcze dodać na ten temat? Przynajmniej dzięki temu, że wtedy się tak rozkleiłam, przez całą podróż Teddy zabawiał mnie, zmieniając wciąż kształt swojego nosa, co okazało się na tyle skuteczne, że do dzisiaj wspomnienie jego twarzy z dziobem kaczki od razu poprawiało mi nastrój.
Tamten Teddy Lupin jednak zniknął już dawno. Spoglądał na mnie teraz poważnymi oczami wysoki chłopak, prefekt i do tego jeden z najlepszych uczniów w szkole. Zbyt był już dorosły na zmienianie swojego nosa w świński ryjek.
   Co oczywiście nie znaczy, że nie będę mu tego wypominać do końca jego prefekcich dni...